niedziela, 2 marca 2014

Pocichu

Moja starsza siostra Ewa wychodziła za mąż, poprosiła mnie żebym była jej świadkiem.
ucieszyłam się.


Dwa miesiące szybko przeleciały.
Miałam jechać na ślub sama, do bielska, Maciej miał dojechać dopiero po pracy. 
Umówiłam się z teściową ze przyjedzie do małej, żeby jej pilnować. 
Jechałam tylko na dwa dni, z Maćkiem ustaliliśmy że nie będziemy brać Zuzy.
Przygotowałam wszystko, spakowałam się i czekałam, miałam już wychodzić ale teściowej nie było. Czekałam, czekałam i nić, nie mieliśmy telefonów komórkowych, więc nie miałam gdzie zadzwonić, zapytać czy jedzie.

Poszłam do sąsiadki, poprosiłam żeby popilnowała małą na chwilę bo teściowa już prawdopodobnie jedzie.
Zgodziła się, zaniosłam tam małą w chodziku, pocałowałam ją, popłakałam się i poszłam.
Zostawiłam ją.

Jechałam, ale nie chciałam jechać. 
Chciałam tam być, i nie chciałam.
Mogłam ja wziąć?

Moja głowa znowu przeciążona. 
Ciekawe czy teściowa dojechała? 

Nigdy nie byłam pewna tego co robiłam. 
Czy ja zawsze muszę wszystko tak komplikować?
Czy to normalne, może ja sama sobie utrudniam życie, zamiast brać takim takie jest.

Dojechałam, dzwoniłam do sąsiadki, teściowa też dojechała, wzięła już małą, kamień mi z serca spadł.

Przygotowania, robiłam Ewie fryzurę, makijaż, nie chciała się malować, Tomek jej przyszły mąż, powiedział że nie będzie się malować, był bardzo zazdrosny, nie pozwalał jej.

Przecież to twój ślub Ewa! przestań się wygłupiać.
Dawaj tu tą buźkę, trochę chociaż oko, pomalowała ją, wyglądała ładnie, byłam dumna z siebie, to przecież moje dzieło. 
W tedy czułam się potrzebna.
Pojechałam do rodziców jeszcze pomóc, mamie.
Uczesać Marzenkę, miała siedem lat i już swoje zdanie co do wyglądu.

Czekałam na Maćka, spóźniał się, dzwonek do drzwi, przyjechał kompletnie pijany, ręce mi opadły, jak ja się pokaże teraz całej rodzinie. 
Mama powiedziała przestań Marysiu, przecież nic nie widać po nim.
Zrobiłam mu mocna kawę i kanapki, myślałam że dojdzie trochę do siebie.

Pojechaliśmy do kościoła, byłam spięta, siedziałam z przodu wszyscy na mnie patrzą, stałam dumna i wyprostowana. 
Zaczęła się msza, przysięga, siostra składała swoją, pomyliła się i zaczęła się śmiać do mikrofonu, na cały kościół.

Przed kościołem goście składali młodym życzenia, stałam obok i odbierałam kwiaty, upominki, uśmiechałam się. 
Ciotki których nie widziałam od dziecka chwaliły mnie, jaka jestem ładna i jakiego mam przystojnego męża, naprawdę wtedy urosłam, cieszyłam się.
Marysiu wy tak pasujecie do siebie, ale się dobraliście, naprawdę piękna para. 
Nikt nie widział że Maciej jest pijany, tylko ja.

Pojechaliśmy na salę, obiad, zabawa.
Bawiłam się z wszystkimi, Maciej siedział i pił, przed północą musiałam go zawieść do domu, nie był w stanie stać na nogach, tłumaczył się tym że przyjechał prosto z pracy i jest zmęczony.

Poprosiłam kierowcę żeby go odwiózł, ale nie chciał jechać sam, masz jechać ze mną, 
dlaczego? zapytałam, Maciej ja chcę zostać.

Niestety musiałam z nim jechać, pomyślałam pijany jest, położy się spać a ja wrócę, poprosiłam kierowcę żeby na mnie poczekał pod blokiem.

Weszliśmy do mieszkania, chciałam go szybko położyć i na wesele z powrotem.
Pomagałam mu się rozbierać, zapytał, ty się nie kładziesz? 
nie, ja wracam na wesele przecież. 
Jak wyjdziesz to ja też wychodzę i jadę do domu! szantaż emocjonalny? 

Znowu pełna głowa myśli, a mieszkanie, jak pojedzie, przecież się zgubi?
Co mam robić, prosiłam ale bezskutecznie, ubierał się i wychodził.
Znowu go udobruchałam, rozbierałam.

Do drzwi zapukał kierowca, czy długo jeszcze? 
-proszę jeszcze chwilę poczekać, mam mały problem, zaraz zejdę.
Maciej , kierowca na mnie czeka, nie wygłupiaj się, zaczął mnie całować, dotykać, chciał uprawiać seks, nie chcę teraz, proszę Maciej kładź się spać i śpij.
To ubieram się i jadę do domu! Albo będziemy się kochać.
wstawał i szedł do drzwi.
Zgodziłam się, nie chętnie ale to było jedyne wyjście żeby mi dał spokój. 

Boże zaczął mnie całować, rozbierać, ja, ja się czułam strasznie, ale chciałam żeby jak najszybciej zasną. 
Udawałam ze mi dobrze, chciało mi się płakać, znowu robiłam coś czego nie chciałam. 
Czułam taką bezradność, dałam się wykorzystać, tylko dlatego żeby jemu było dobrze.
No i żeby wyjść!
Uprawialiśmy seks, cichy bez emocji, nic przyjemnego, za bardzo nie pamiętam samego stosunku, i już po wszystkim, leżałam jeszcze przez chwile i się nie ruszałam, żeby twardo zasną. 

Powoli wstałam, ubrałam się po ciemku, po cichu, na palcach  wyszłam z pokoju, zamknęłam drzwi i leciałam na bosaka na sam dól, buty ubrałam dopiero w samochodzie.

Wszyscy się bawili, pytali gdzie tak długo byłam? 
Nie wiem co mówiłam ale, na pewno kłamałam.

Rano, Maciej nic nie pamiętał, i ja nic nie mówiłam, pojechaliśmy do domu.
Ślub, siostry, był niezapomniany dla wszystkich.

Dla mnie też!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz