Kolejne dwa lata upłynęły szybko, jeździłam do mamy wracałam do domu na chwilę i znowu jechałam do Bielska.
Spotykałam się tam z moja koleżanka Anią , chodziłyśmy na spacery z córkami.
Byłam tam szczęśliwa, potrzebna mojej Zuzi nie myślałam o Maćku i o tym co robi.
Byłam jak oni, nikt mnie nie oceniał, brał taka jaka jestem.
Wracałam do domu, Ania przyjeżdżała do mnie z Agnieszką, na jakiś czas, fajne czasy, siedziałyśmy w domu, rozwiązywałyśmy krzyżówki, robiłyśmy obiady.
Oczywiście mój mąż bardzo lubił mi dogadywać przy innych, nawet przy Ani powiedział, że ona to umie gotować nie to co ja.
Mnie to nie śmieszyło, ale nic nie mówiłam, głupio się uśmiechając.
Ania zwróciła jemu uwagę, stanęła w mojej obronie, odwrócił to w żart, śmiejąc się.
Wieczorem, zawsze jak położyłyśmy dziewczynki spać, to był czas dla nas, robiłyśmy frytki i siedziałyśmy w kuchni na ziemi na poduszkach, bo w sumie to nie było na czym usiąść, nie mieliśmy mebli wtedy, pusto.
Nie przeszkadzało mi to , wiedziałam że ona przyjeżdża do mnie a nie oglądać mój dom, jasne że chciała bym mieć to wszystko.
Spać było na czym a to najważniejsze.
Maciej nie przywiązywał do tego uwagi, zawsze mówił kiedyś kupię ci meble, ale teraz nie mamy pieniędzy.
Spotykał się z kolegami i tam wydawał pieniądze.
Opowiadałyśmy sobie z Anią, śmieszne historyjki, jak byłyśmy dzieciakami, ja kiedyś udawałam tarzana na drzewie, skakałam z gałęzi na gałąź wołając iju iju super zabawa, do momentu kiedy to nie nabiłam się na wystający kawałek gałązki, wbił mi się nad oko i miałam dziurę w brwi, krew się lała, przykryłam czapką, bardzo bałam się mamy że mnie okrzyczy znowu, przecież mówiła mi że mam nie rozrabiać.
Wolałam to ukryć i przemilczeć, niż biec do niej po pomoc.
Wiedziałam że najpierw mi się dostanie, a potem mnie przytuli, zawsze tak robiła, kochana ale wybuchowa kobieta.
Nie ryzykowałam.
W tedy własnie pomyślałam że ja nie będę taką mamą, chciała bym żeby moje dziecko się mnie nie bało, przynajmniej będę się starać.
Musze powiedzieć że kiedyś mąż mnie zaskoczył, pierwsza nowa rzecz w naszym mieszkaniu, przyszedł późno w nocy z pracy był wypity jak zwykle, dlaczego ja tego nie widziałam?
Przecież mieszkałam z nim już długo, to było takie naturalne, po prostu przychodzi wypity.
Przyniósł do domu toaletę Włoską koloru szarego, i w tedy poszła mi para z uszu.
My nie mamy pieniędzy a ty kupujesz kibel!?
Ładny prawda? kosztował osiemset złotych pochwalił się, jak on to lubił,chwalenie.
No, Nowak to nasze nazwisko, zwracałam się tak do niego.
Tyle pieniędzy wydałeś na kibel, po co nam to, ubikacja jest w opłakanym stanie.
Nie mogłam uwierzyć, w jego głupotę.
Byłam taka zła! Nakrzyczałam na niego.
Zdenerwował się i walną deska z toalety mówiąc, no to kurwa jutro go wyrzucę!
Nie odezwałam się więcej, wystraszyłam się, poszłam spać do Zuzy.
Bałam się go na początku, starałam się usuwać na bok, albo nie doprowadzać do konfliktów.
Obrałam taktykę z dzieciństwa, że będę milczeć, jak nie potrafię powiedzieć tego co chcę, bo go to skrzywdzi, albo zdenerwuje, a przecież tego nie chciałam i bałam się konsekwencji, wszystkim miało być dobrze tylko nie mi!
W tedy tak myślałam.
Przyjechał do nas kiedyś do nas kolega mojego męża, z dawnych lat, z żoną i dziećmi.
Bardzo mili ludzie, oczywiście alkohol był na stole, jak by inaczej, trzeba opić spotkanie, też tak myślałam nie przeszkadzało mi to.
Impreza, jedzenie fajnie pogadaliśmy.
No to rewanż, teraz wy przyjedziecie do nas.
Oczywiście, umówiliśmy się i pojechaliśmy.
Wchodząc do nich do domu, mój mąż znowu rzucił zabawnym tekstem, ale tylko dla niego, mówiąc do kolegi, twoja żona to jest taka ładna, nie to co moja.
Kolega zaprzeczył, ale ja chciałam uciekać z powrotem do domu, było mi tak głupio, czy ja naprawdę jestem taka straszna? dlaczego mój własny mąż mnie tak traktuje, i znowu siedziałam jak myszka i nic nie mówiłam.
I tak już patrzyłam na siebie jak na bestię której udało się wyjść za mąż za piękną, ale przez takie przytyki za strony męża, moja samoocena pogarszała się jeszcze bardziej.
Zamykałam się w sobie.
Znosiłam to ,nie wiem dlaczego, bałam się że mnie zostawi?
Przecież był taki przystojny!
A ja?
bestia.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz