Pozbierałam wszystko co moje, komu w drogę temu buty.
Mamo do zobaczenia, przytuliłam się ostatni raz i pojechałam na dworzec, wózek wydawał się cięższy niż przedtem, męczyłam się, pchałam go do przodu, a on jechała do tyłu, takie złudzenie.
Do pociągu to się ledwo się wgramoliłam, myślałam że odjedzie bez zemnie.
Wracam do domu, do mojego domu, ale tam byłam taka samotna.
To miasto zawsze przyprawiało mnie o ból głowy, strach i lęk ja się po prostu bałam.
Jakby to nie było moje miejsce na ziemi.
To miasto zawsze przyprawiało mnie o ból głowy, strach i lęk ja się po prostu bałam.
Jakby to nie było moje miejsce na ziemi.
Późny wieczór, wróciłam zmęczona podróżą, marzyłam żeby jak najszybciej położyć małą do łóżeczka, padam na ryj, potocznie mówiąc.
Siedziałam w kuchni przez chwile , sama całkiem sama, tak myślałam
-jak u mamy tylko że tu pusto, smutno i taka cisza grobowa.
Maćka nie było w domu, pewnie jest w pracy, mówiłam do siebie.
Trochę późno już było, ale czasem się tak zdarzało że musiał zostać dłużej w pracy, tak sobie tłumaczyłam jego nieobecność.
Położyłam się do łóżka i starałam nie zasnąć, udawałam sama przed sobą, że oglądam telewizję, a tak naprawdę to czekałam na niego.
Przebudziłam się jak wchodził do domu, dosyć głośno, wstałam chciałam się przywitać, był po piwku oczywiście, na dworze prawie już świtało.
Cześć stara, tak do mnie mówił, to takie pieszczotliwe stwierdzenie, nawet mi się podobało, takie luzackie było. Nie zobowiązujące.
Sprawdziłam czy mała się nie obudziła, pocałowałam ją i położyłam się, Maciej poszedł do łazienki, umył się, ogolił, włosy na lakier, na noc, po co?
Myślał że jak zrobi się na bóstwo to nie będzie czuć alkoholu, zawsze tak robił jak był wypity, tylko że ja nie mogłam potem zasnąć , smród tych wszystkich pachnideł skumulowanych razem, bomba! Rano łeb jak sklep.
Siedziałam w kuchni przez chwile , sama całkiem sama, tak myślałam
-jak u mamy tylko że tu pusto, smutno i taka cisza grobowa.
Maćka nie było w domu, pewnie jest w pracy, mówiłam do siebie.
Trochę późno już było, ale czasem się tak zdarzało że musiał zostać dłużej w pracy, tak sobie tłumaczyłam jego nieobecność.
Położyłam się do łóżka i starałam nie zasnąć, udawałam sama przed sobą, że oglądam telewizję, a tak naprawdę to czekałam na niego.
Przebudziłam się jak wchodził do domu, dosyć głośno, wstałam chciałam się przywitać, był po piwku oczywiście, na dworze prawie już świtało.
Cześć stara, tak do mnie mówił, to takie pieszczotliwe stwierdzenie, nawet mi się podobało, takie luzackie było. Nie zobowiązujące.
Sprawdziłam czy mała się nie obudziła, pocałowałam ją i położyłam się, Maciej poszedł do łazienki, umył się, ogolił, włosy na lakier, na noc, po co?
Myślał że jak zrobi się na bóstwo to nie będzie czuć alkoholu, zawsze tak robił jak był wypity, tylko że ja nie mogłam potem zasnąć , smród tych wszystkich pachnideł skumulowanych razem, bomba! Rano łeb jak sklep.
Wymyty, wypachniony, Alan Delon tak mówił na siebie, położył się i zachciało mu się bzykać, oczywiście jak to wyglądało, pomacał sobie, ściągną mi majtki, wsadził swoje męskie ego - posapał trochę, poczułam wtedy piękną woń alkoholu, naprawdę się podnieciłam!
Nasz seks chyba sprawiał tylko jemy przyjemność, nigdy nie pytał czy mi jest dobrze.
Pewnie myślał że skoro jemu jest, to mi pewnie też, takie ciche zbliżenie.
Skojarzyło mi się to z seksem rodziców, spaliśmy w jednym pokoju, takie warunki, obudziłam się w nocy i słyszałam jak się kochają tak po cichu, ale oni musieli! a my nie.
On po prostu zaspokajał się fizycznie.
Nie skarżyłam się, ale rozmowy o seksie to był u nas temat tabu.
W naszym małżeństwie nawet seks był bez zobowiązań.
Mała się obudziła , ja musiałam wstać, ten oczywiście przespał połowę dnia, przecież był zmęczony.
Wzięłam się za sprzątanie, gotowanie, przy małym dziecku miałam co robić.
Maciej się przebudził, i powiedział, ty to się stara chyba ze szmatą urodziłaś.
Dała byś się ludziom wyspać.
Wstawaj Nowak, zawsze mówiłam tak do męża, po nazwisku, z uczuciem, pasowało do naszego małżeństwa.
Pozbierał się, zrobił na bóstwo, kiedyś powiedział
-stara jak bym się nie musiał golić co dzień, był bym idealny.
Narcyz pomyślałam, a ja co, znowu na szarym końcu...
To ja jestem bestia w tym małżeństwie?
Maciej się przebudził, i powiedział, ty to się stara chyba ze szmatą urodziłaś.
Dała byś się ludziom wyspać.
Wstawaj Nowak, zawsze mówiłam tak do męża, po nazwisku, z uczuciem, pasowało do naszego małżeństwa.
Pozbierał się, zrobił na bóstwo, kiedyś powiedział
-stara jak bym się nie musiał golić co dzień, był bym idealny.
Narcyz pomyślałam, a ja co, znowu na szarym końcu...
To ja jestem bestia w tym małżeństwie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz