To była zima….
Znowu
zima!
Wszystko,
co pamiętam kojarzy mi się z chłodem!
Czy to mój
wewnętrzny strach i lęk.
Czy ja boję się ciepła ?
Dlaczego
czułam to mając już pięć lat?!
Pewnego
dnia po drzemce poobiedniej, Ewa wpadła na świetny pomysł.
Odebrała mnie z
przedszkola mówiąc pani, że “tak mama kazała”…
Zabrała
mnie na górkę i zjeżdżałyśmy na znalezionych po drodze workach na śmieci i reklamówkach.
Była świetna zabawa, śnieżki, śmiech…
Byłam
dumna, że mam taką fajną siostrę, czułam się bezpieczna.
Przecież
jest starsza, opiekuje się mną!
Tak wtedy
myślałam. Tylko my i zabawa.
Przerażenie
przyszło, gdy usłyszałam rodzicóww. Wołali nas i błądzili...
Straszne
uczucie.
Gdy
zobaczyłam mamę z bliska, było mi tak przykro, jak tylko może być przykro
pięcioletniemu dziecku.
Znów pomyślałam,
że to moja wina, że to wszystko przeze mnie.
Mamo,
nie płacz!
Ja nie chciałam!!!
Przytulała
mnie i płakała. Krzyczała i się cieszyła.
Jej uczucia były sprzeczne, jak to u
matki, ale kamień spadł jej z serca.
Kamień ten uderzył w nas rykoszetem później.
Pewnie była
kara, nie pamiętam. Zawsze dostawałyśmy lanie albo kary.
Przedszkole, zerówka, koniec beztroski.
Dostałam album na zdjęcia z okazji zakończenia
przedszkola.
Taki szary, brzydki. Mam go do dziś ze wszystkimi zdjęciami,
jakie wtedy do niego wkleiłam.
Cieszyłam się, bo to był MÓJ album…
Wakacje pewnie jak każde. Jeździliśmy z rodzicami nad
morze.
Zawsze w to samo miejsce, do Kołobrzegu.
Było plaża, piach, słońce…
Pamiętam, że każdego roku z tatą zbieraliśmy ślimaki. Nie
wiem po co…
Zawsze miałam ich najwięcej.
Wtedy byłam szczęśliwa, bezpieczna.
Tata uczył mnie pływać, a mama bała się wejść do wody głębiej,
niż do kostek.
Śmiałam się z niej, ale i cieszyłam, że taka jestem
malutka, a się nie boję.
Przyjemnie tak czasem wrócić wspomnieniami do lat dzieciństwa.
Ja, Maryśka, drobna istotka z dużymi okularami (może nie
były aż tak ogromne, na jakie na mnie wyglądały).
Cienkie blond włoski upięte w mysi ogonek…
Byłam w gruncie rzeczy szczęśliwym i kochanym dzieckiem…
Zaczęła się szkoła, pierwsza klasa, nowe obowiązki i nauka.
W sumie, to niewiele pamiętam z pierwszych dni
pierwszoklasisty.
Pewnie byłam przerażona.
Nowe dzieci…
Nauczyciel wydawał się miły, ja siedziałam cichutko i
milczałam, słuchałam.
Mam takie zdjęcie z pierwszej klasy, trochę śmieszne.
Taka mała chudzinka w fartuszku szkolnym z białym kołnierzykiem
uśmiecha się do obiektywu.
Pewnie tak kazali…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz